Zaczęło się od nieprzemyślanego psikusa. Skończyło na kolorowych rysunkach, które zmieniły zwykłą ścianę w ozdobę świetlicy. We Wszechświętem panie z Koła Gospodyń Wiejskich pokazały, że nawet na wandalizm można odpowiedzieć pomysłem, kreatywnością i wspólnym działaniem.
Ściana świetlicy wiejskiej we Wszechświętem sąsiaduje ze Szkołą Podstawową im. Bronisława Grażewicza. To miejsce, które od lat łączy nie tylko budynek i wspólna przestrzeń, ale przede wszystkim mieszkańców, dzieci, nauczycieli i członkinie Koła Gospodyń Wiejskich.
Panie z KGW od dawna aktywnie uczestniczą w życiu szkoły i miejscowości. Organizują spotkania, wspierają szkolne wydarzenia i pokazują najmłodszym lokalne tradycje. Jednym z efektów tej współpracy jest piec chlebowy, który w ubiegłym roku stanął przy świetlicy.
Podczas wspólnych imprez można przy nim zobaczyć, jak powstaje tradycyjny chleb czy pizza. Jest też to, czego nie da się zamknąć w żadnym przepisie – atmosfera wspólnego spotkania, rozmów i zapach świeżo wypiekanego pieczywa.
Najpierw pojawiły się napisy
Tym razem wszystko zaczęło się jednak mniej przyjemnie.
Na ścianie świetlicy pojawiły się pierwsze napisy. Był to efekt nieprzemyślanego młodzieńczego psikusa. Można się domyślać, że gdyby nikt nie zareagował, ściana mogłaby wkrótce zamienić się w lokalną tablicę wyznań miłosnych.
Panie z KGW postanowiły jednak nie szukać winnych ani długo narzekać. Zamiast tego znalazły inne rozwiązanie.
Uznały, że skoro ściana i tak wymaga odnowienia, można nadać jej zupełnie nowe życie.
W tym celu zwróciły się do wójta Marcina Kasiny z prośbą o zgodę na jej pomalowanie. Zgoda została udzielona i można było zabrać się do pracy.
Zamiast napisów – kulinarne obrazki
Efekt przeszedł oczekiwania.
Przez kilka dni na ścianie powstawały rysunki nawiązujące do kulinarnego charakteru miejsca. Za ich wykonanie odpowiada mieszkanka Wszechświętego Emilia Kucharska, lokalnie znana również jako DJ Hasia.
To, co wcześniej szpeciło ścianę, zostało zamienione w kolorowy element przestrzeni przy świetlicy. Zwykła ściana stała się częścią miejsca, w którym mieszkańcy spotykają się i wspólnie działają.
I być może to jeszcze nie koniec.
Panie z KGW nie wykluczają, że wygląd ściany będzie się zmieniał. Kolejne rysunki mogą nawiązywać do następnych wydarzeń i inicjatyw organizowanych we Wszechświętem.
W ten sposób ściana może z czasem stać się swoistą kroniką miejscowości – opowiadającą obrazami o tym, co dzieje się w lokalnej społeczności.
Lekcja dla dzieci
Jest w tej historii jeszcze jeden ważny element. Ściana znajduje się przecież tuż przy szkole. Każdego dnia mijają ją dzieci.
I właśnie dlatego sposób, w jaki zareagowały panie z KGW, ma znaczenie większe niż tylko estetyczne.
Zamiast eskalować problem, można było znaleźć rozwiązanie. Zamiast koncentrować się na tym, kto zrobił napisy, można było zrobić coś dobrego dla wspólnej przestrzeni.
To lekcja odpowiedzialności i współpracy – pokazująca najmłodszym, że o miejsce, które należy do wszystkich, również wszyscy powinni dbać.
A przy okazji… kto wie? Być może dzięki tej reakcji niejeden przyszły Romeo dwa razy zastanowi się, zanim postanowi zapisać swoje wyznanie na ścianie.
Z psikusa powstało coś dobrego
Historia ze Wszechświętego pokazuje, że nie każda nieprzyjemna sytuacja musi kończyć się wyłącznie złością i narzekaniem.
Czasem wystarczy pomysł, trochę pracy i kilka osób, którym naprawdę zależy na wspólnym miejscu.
Panie z Koła Gospodyń Wiejskich zamiast narzekać – zadziałały. Emilia Kucharska zamieniła ich pomysł w obraz.
I tak ściana, która mogła stać się problemem, stała się ozdobą.
Mały gest, ale ważny przykład. Bo właśnie z takich inicjatyw buduje się lokalną wspólnotę – krok po kroku, ściana po ścianie.
