Miejski aktywista Wiesław Mazurkiewicz bije na alarm w sprawie tragicznego stanu zabytkowego młyna przy ulicy Młynarskiej. Obiekt, który jeszcze niedawno był częścią lokalnego dziedzictwa, dziś przypomina ruinę po wojnie i stanowi realne zagrożenie dla bezpieczeństwa.
Jak informuje aktywista, stary młyn – podobnie jak wiele innych obiektów w mieście – został sprzedany prywatnemu inwestorowi. Ten jednak zamiast remontu i zabezpieczenia zabytku, postanowił go... rozszabrować. Metalowe elementy zostały wycięte i sprzedane, a brak jakichkolwiek zabezpieczeń doprowadził do zawalenia się wewnętrznych kondygnacji. Z całego budynku zostały jedynie gołe, chylące się mury.
Sytuacja jest dramatyczna. Ściany odchylają się od pionu, a cegły regularnie sypią się na chodnik. W obawie o bezpieczeństwo pieszych Urząd Miasta zamknął biegnącą obok publiczną drogę. Problem w tym, że droga ta pozostaje zamknięta już ponad rok, a ruina nadal stwarza ogromne zagrożenie.
— Konserwator zabytków przez lata dewastacji obiektu nie kiwnął nawet palcem — podkreśla Wiesław Mazurkiewicz. — Urząd Miasta również nie potrafi sobie z tą sprawą poradzić.
Ruina stoi w ścisłym centrum miasta, tuż przy największych oleśnickich zabytkach, w tym w sąsiedztwie zamku. Działka, na której stoi dawny młyn, sięga prawie do bastionów zamkowych. Zdaniem aktywisty za całą sytuacją może kryć się prosty interes – wyczyszczenie terenu pod przyszłą sprzedaż deweloperom.
Mury i fundamenty od lat zalewane są wodą. Przy silniejszym wietrze, takim jak dzisiaj, ryzyko katastrofy rośnie lawinowo.
