Kontrowersyjna wycinka starodrzewu przy przychodni na ulicy Kopernika, nagłośniona prrzez radnego Pawała Bielańskiego, wzbudziła spore emocje wśród mieszkańców. Radny Mirosław Płaczkowski publicznie skrytykował decyzję i sposób, w jaki miasto podchodzi do zieleni.
Wczoraj w mediach społecznościowych pojawiło się wiele głosów oburzenia. Drzewa zniknęły w ramach rozbudowy ulicy. Radny Płaczkowski przyznaje, że plany wycinki istniały już od 2024 roku, a ostateczny projekt zatwierdzono w kwietniu 2025. Jednak mało kto o tym wiedział.
– Decydentom zabrakło wyobraźni – podkreśla radny. Zaznacza, że w wieloletnim procesie planowania trudno mieszkańcom i radnym śledzić każdy etap. Inwestycja realizowana jest na podstawie decyzji ZRID, która zastępuje odrębne zezwolenia na usunięcie drzew – nawet pomnikowych. Nie było też obowiązku konsultacji społecznych.
W sumie podczas prac wycięto 22 drzewa, w tym 12 naprawdę dużych. W zamian miasto planuje posadzić 42 nowe. Radny Płaczkowski uważa jednak, że bilans liczbowy to za mało.
– Młode drzewka przez najbliższe 20 lat nie zastąpią funkcji starych drzew. Apelowałem na sesji, żeby za każde duże drzewo sadzić minimum 5–10 nowych – mówi.
Radny zwraca też uwagę na szerszy kontekst. Oleśnica przyjęła Miejski Plan Adaptacji do zmian klimatu, w którym dużo mówi się o ochronie dojrzałego drzewostanu i retencji wody. Pojawił się nawet pomysł, by wody opadowe z ul. Kopernika zasilały Park Kopernika, ale uznano go za zbyt drogi.
– Jeżeli nie zmieni się mentalność osób decyzyjnych, MPA zostanie tylko dokumentem w szufladzie – ocenia Płaczkowski.
Oprócz wycinki projekt zakłada nasadzenie ponad 6 tysięcy krzewów i roślin oraz utworzenie „parku kieszonkowego” przy MasterMedzie. Radny komentuje to jednak sceptycznie:
– 6500 brzmi imponująco, ale wlicza każdą sadzonkę żywopłotu. Park kieszonkowy to w praktyce alejka z ławką. To typowy greenwashing.
Mirosław Płaczkowski podkreśla, że nie jest przeciwnikiem samej inwestycji drogowej. Jest natomiast przeciwny traktowaniu dużych drzew jak przeszkody, a nie jak ważnego elementu miejskiej infrastruktury – równie istotnego jak drogi czy przystanki.
– Miasto można rozwijać mądrze, bez niepotrzebnej utraty tego, czego przez dziesięciolecia nie da się odtworzyć – podsumowuje
