Zażądała 100 tysięcy od szpitala w Oleśnicy za błąd przy cesarce

  • 22.01.2020, 19:56
  • Żródło: Panorama Oleśnicka
Zażądała 100 tysięcy od szpitala w Oleśnicy za błąd przy cesarce pixabay.com zdjęcie ilustracyjne
Komisja przyznała jej 100.00 zł odszkodowania. Komornik już je zajął. Ale nagle pojawił się problem...

Amanda S. [imię zmienione] spodziewała się dziecka. Kilka lat temu zgłosiła się do szpitala w Oleśnicy "celem - jak określa to sądowy wyrok - przeprowadzenia planowanego zabiegu rozwiązania ciąży poprzez cesarskie cięcie, które ostatecznie nie zostało wykonane zgodnie ze sztuką medyczną z uwagi na nieprawidłowe znieczulenie".

Kobieta po wyjściu ze szpitala wystąpiła do Wojewódzkiej Komisji do Spraw Orzekania o  Zdarzeniach Medycznych z wnioskiem o tzw. ustalenie zdarzenia medycznego. Szpital przekazał komisji pełną dokumentację leczenia. Ale nie widział podstaw do zakwalifikowania zdarzenia przedstawionego przez pacjentkę jako błędu medycznego, który miał popełnić anestezjolog. Twierdził, że "pacjentka miała jedynie subiektywne odczucie, że zabieg został nieprawidłowo wykonany".

Komisja miała jednak inne zdanie. Po roku pracy ustaliła, że "zdarzenie - polegające na nieprawidłowym znieczuleniu w trakcie rozwiązania ciąży w drodze cięcia cesarskiego (...), w związku z którym Amanda S. doznała rozstroju zdrowia – jest zdarzeniem medycznym". Pod takim orzeczeniem podpisali wszyscy, uwaga, wszyscy czterej członkowie komisji orzekającej.

Po jego wydaniu przedstawiciel szpitala Piotr R., ówczesny wicedyrektor ds. medycznych, spotkał się z kobietą i jej mężem. "W trakcie spotkania niezobowiązująco i wstępnie zaproponował w związku ze zdarzeniem medycznym zadośćuczynienie w wysokości być może 20.000 zł, zaznaczając jednocześnie, że wysokość ostatecznej propozycji uzależniona będzie od stanowiska ubezpieczyciela anestezjologa, który doprowadził do zdarzenia medycznego" - ustalił sąd.

Amanda S. uznała, że to była luźna propozycja, niekonkretna, a tym samym szpital nie wywiązał się z ustawowego obowiązku przedstawienia jej propozycji wysokości odszkodowania i zadośćuczynienia. Wniosła więc do wspomnianej wojewódzkiej komisji o wydanie zaświadczenia stanowiącego tytuł wykonawczy. Komisja taki tytuł wydała. Uprawniał on Amandę S. do egzekucji świadczenia pieniężnego w wysokości 100.000 zł od szpitala. Na tyle komisja oceniła doznane przez nią cierpienia i ból.

Ale, uwaga, bo to będzie okoliczność decydująca dla dalszego biegu tej historii! - dokument ten został podpisany przez przewodniczącego komisji S. K.

Z tytułem wykonawczym w ręku kobieta skierowała wniosek egzekucyjny do komornika sądowego. A ten dokonał zajęcia wierzytelności. Szpital co prawda w toku postępowania egzekucyjnego złożył skargę na czynność komornika, w której zarzucił, że postępowanie prowadzone jest w oparciu o nieważny tytuł wykonawczy, ale Sąd Rejonowy w Oleśnicy skargę oddalił.

Wydawało się, że to koniec tej historii. I że za błąd anestezjologa szpital zapłaci 100 tysięcy. Ale wówczas szpital złożył pozew do Sądu Okręgowego we Wrocławiu o pozbawienie tytułu wykonawczego wspomnianego zaświadczenia komisji.  

Sąd musiał, przed wydaniem wyroku, ustalić dwie kwestie.

Pierwsza - czy szpital skutecznie przedstawił pacjentce propozycję w zakresie wypłacanego zadośćuczynienia? Szpital uważał, że w ogóle nie miała ona podstaw do wystąpienia o wydanie zaświadczenia, ponieważ przedstawiono jej propozycję ugody. Amanda S. to kwestionowała. I sąd przyznał jej racje. Uznał, że realnej propozycji ugody od szpitala nie dostała.

Ale została kwestia druga. Czy dokument nazwany zaświadczeniem Wojewódzkiej Komisji do Spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych we Wrocławiu został prawidłowo sporządzony i tym samym, czy stanowi tytuł wykonawczy?

No i?

No i okazało się, że nie został ono wystawiony w sposób prawidłowy!

Zdaniem bowiem sądu "zaświadczenie, skoro ma być tytułem wykonawczym, powinno być wystawione przez organ, który je wydał w pełnym składzie". Czyli powinni je podpisać wszyscy czterej członkowie komisji. Tymczasem - przypomnijmy - sygnował je tylko jej przewodniczący S.K.

W tej sytuacji Sąd Okręgowy we Wrocławiu przyznał szpitalowi w Oleśnicy rację i pozbawił tytułu wykonalności zaświadczenie komisji.

Zapadły w roku 2019 wyrok jest nieprawomocny. Czy ostanie się w apelacji? Czy kolejny błąd osób trzecich pozbawi pacjentkę odszkodowania? 

Źródło: Panorama Oleśnicka

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (4)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Maria
Maria 23.01.2020, 19:17
Powinnam byla zrobić to samo . 6 dziur zanim podał znieczulenie. Cięcie zanim właściwie zadziałało i zdecydowanie za mała dawka bo puściło jak jechałam na salę po cięciu . Nigdy więcej w tym szpitalu
Ciawa roma
Ciawa roma 23.01.2020, 14:25
Znów się konowałowi upiekło.Mogła żądać 250 tys to ze stówki by lekarz wyskoczył.
jerry
jerry 23.01.2020, 10:14
Niezly sposob na zapewnienie sobie wyprawki dla dziecka.
Chudy
Chudy 23.01.2020, 05:49
Już nigdy nie powinna dostać. Środków anestezjologicznych. To dla jej zdrowia psychicznego.

Pozostałe