Według autorów wpisu króliki spotykane m.in. w rejonie placu Staszica, placu Zwycięstwa, osiedli, terenów zielonych i nieużytków nie stanowią naturalnej populacji dzikich zwierząt. Mają być potomkami królików domowych, które zostały wcześniej porzucone przez ludzi i zaczęły rozmnażać się w przestrzeni miasta.
„Nie są naturalną populacją dzikich królików. To potomkowie królików domowych, które zostały porzucone przez ludzi i zaczęły rozmnażać się w przestrzeni miasta” – podkreślają „ZaKróliczeni”.
Od porzuconych zwierząt do miejskiego symbolu
Autorzy wpisu zwracają uwagę, że problem bezdomnych królików z czasem zaczął być przedstawiany również jako element lokalnej tożsamości. W jednym z projektów Oleśnickiego Budżetu Obywatelskiego króliki określono jako „nie tylko atrakcję dla mieszkańców i turystów, lecz również kolejny symbol Oleśnicy”.
W efekcie pojawiały się pomysły na tworzenie w przestrzeni miasta króliczych płaskorzeźb, domków, tablic informacyjnych czy infrastruktury mającej służyć żyjącej w mieście populacji. Jeden z przywoływanych przez grupę projektów opiewał na 60 tys. zł. Z kolei projekt „Króliczy Skwerek, zadbajmy o oleśnickie króliki”, zgłoszony do budżetu obywatelskiego na 2025 rok, zakładał m.in. budowę elementów zabezpieczających nory, króliczego domku, tub i budek oraz ustawienie tablic informacyjnych. Jego koszt został określony na 80 tys. zł.
Wcześniejsze miejskie inicjatywy określały króliki jako atrakcję turystyczną i symbol Oleśnicy, porównując je nawet do wrocławskich krasnali.
Zdaniem „ZaKróliczonych” właśnie tutaj pojawia się zasadniczy problem: bezdomność zwierząt zaczyna być traktowana jako element miejskiego folkloru, zamiast jako sytuacja wymagająca rozwiązania.
Krytyka warunków, w jakich żyją króliki
Wpis przypomina również wcześniejsze sygnały dotyczące warunków bytowania zwierząt. W 2023 roku pojawiały się alarmy dotyczące królików przebywających zimą na śniegu, mokrego siana, niewystarczających schronień, rodzących się na trawnikach młodych oraz zagrożenia ze strony drapieżników. Podnoszono również problem braku kontroli nad rozmnażaniem zwierząt i postulowano m.in. utworzenie azylu oraz prowadzenie kastracji.
Podobne problemy pojawiły się wcześniej, podczas remontu placu Zwycięstwa w 2019 roku. Według przywoływanych przez grupę relacji ciężki sprzęt wkroczył na teren, na którym przebywały króliki. Mieszkańcy i organizacje prozwierzęce podejmowali wówczas próby odławiania zwierząt.
Paradoks polega na tym, że w tym samym czasie króliki zaczęły funkcjonować w miejskiej narracji jako jeden z symboli Oleśnicy.
Nowe stowarzyszenie chce pomagać zwierzętom
W ostatnim czasie powstało również Stowarzyszenie Oleśnickie Króliki, którego jednym z celów jest pomoc zwierzętom żyjącym w mieście.
To ważna zmiana w sposobie patrzenia na problem – zamiast koncentrować się wyłącznie na obecności królików w przestrzeni publicznej, organizacja chce działać na rzecz ich dobrostanu.
„ZaKróliczeni” zachęcają mieszkańców do obserwowania profilu stowarzyszenia i wspierania jego działań.
Interpelacja radnego: „Są to zwierzęta domowe”
W 2026 roku do dyskusji dołączył radny Mirosław Płaczkowski, który skierował do burmistrza interpelację dotyczącą sytuacji oleśnickich królików. W dokumencie – jak przypomina grupa – problem został przedstawiony jednoznacznie:
„Są to zwierzęta domowe, które w wyniku porzucenia żyją na wolności w przestrzeni miejskiej”.
To sformułowanie zmienia perspektywę. Jeśli króliki są traktowane jako porzucone zwierzęta domowe, ich obecność w mieście nie powinna być wyłącznie elementem atrakcyjności przestrzeni publicznej, ale również problemem związanym z bezdomnością zwierząt.
„Sukcesem nie powinno być to, że nadal będzie można fotografować króliki”
„ZaKróliczeni” przekonują, że prawdziwym miernikiem skuteczności miejskich działań nie powinno być utrzymanie populacji królików w kolejnych lokalizacjach, lecz stopniowe ograniczanie ich bezdomności.
„Sukcesem miasta nie powinno być to, że w kolejnych latach nadal będzie można fotografować króliki na trawniku przy placu Staszica. Sukcesem będzie doprowadzenie do sytuacji, w której nie ma tam kolejnych pokoleń bezdomnych królików” – argumentują autorzy wpisu.
Ich zdaniem zwierzęta nie potrzebują przede wszystkim kolejnych elementów miejskiej infrastruktury czy budowania wokół nich legendy. Potrzebne mają być przede wszystkim działania typowe dla rozwiązywania problemu bezdomności zwierząt: odławianie, leczenie, kastracja oraz poszukiwanie bezpiecznych domów.
Spór o to, czym powinny być oleśnickie króliki
Sprawa oleśnickich królików pokazuje szerszy dylemat: czy obecność bezdomnych zwierząt można jednocześnie traktować jako problem i jako atrakcję miasta?
Z jednej strony króliki niewątpliwie stały się rozpoznawalnym elementem Oleśnicy. Z drugiej – ich obecność jest efektem działalności człowieka i niekontrolowanego rozmnażania się porzuconych zwierząt.
„Bezdomność nie staje się mniej dramatyczna tylko dlatego, że dobrze wygląda na zdjęciach i da się z niej zrobić lokalną atrakcję” – piszą „ZaKróliczeni”.
Autorzy wpisu stawiają więc sprawę jasno: miasto powinno nie tyle zarządzać istniejącą populacją bezdomnych królików, ile dążyć do rozwiązania problemu u jego źródła.
To oznaczałoby odejście od traktowania królików przede wszystkim jako miejskiej ciekawostki i postawienie w centrum ich dobrostanu oraz odpowiedzialności za zwierzęta, które – jak podkreślają autorzy – zostały wcześniej porzucone przez ludzi.
