Wewnętrzne wybory w dolnośląskich strukturach Koalicji Obywatelskiej przyniosły sporo emocji i kontrowersji.
O fotel szefa regionu ubiegali się dwaj prominentni politycy partii: dotychczasowy lider struktur oraz wiceminister rozwoju Michał Jaros. Zwycięzcą został Jaros, pokonując wicemarszałek Sejmu Monikę Wielichowską zaledwie sześcioma głosami.
Tuż po ogłoszeniu wyników Wielichowska złożyła oficjalny protest. Jako powód wskazała naruszenie tajności głosowania. W mediach społecznościowych szybko zaczęły krążyć zdjęcia, na których widoczne są kartony mające rzekomo odgradzać głosujących od siebie nawzajem.
Dorota Niedziela, komisarz wyborcza KO odpowiedzialna za przebieg wyborów, lrzyznała, że w jednym z lokali wyborczych przez krótki czas rzeczywiście mogło dojść do naruszenia tajności głosowania. Jak podkreśliła, uchybienie zostało jednak szybko usunięte.
Komisja wyborcza KO rozpatrzyła protest i ostatecznie go uwzględniła, ale jednocześnie uznała, że stwierdzone uchybienie nie miało wpływu na ostateczny wynik głosowania. W efekcie zwycięstwo Michała Jarosa zostało utrzymane.
Monika Wielichowska mimo porażki w wyborach na szefa struktur nie została całkowicie odsunięta – otrzymała miejsce w zarządzie dolnośląskich struktur Koalicji Obywatelskiej.






