Wyobraźmy sobie Syców (wówczas Gross Wartenberg / Polnisch Wartenberg) około 1920–1930 roku. Zimowy poranek na rynku – bruk jeszcze śliski od topniejącego śniegu, konie parskają pod wozami, a z kominów małych piekarni i domowych kuchni unosi się gęsty, słodko-tłusty zapach smażonego ciasta.
W okresie międzywojennym Tłusty Czwartek w tej części Dolnego Śląska wyglądał bardzo podobnie jak w całej Polsce – był to ostatni dzień hucznego objadania się przed zbliżającym się Wielkim Postem. Tradycja jedzenia pączków i tłustych wypieków dotarła tu już wieki wcześniej, ale w latach 20. i 30. XX wieku przybrała formę, którą znamy dziś: słodkie, drożdżowe pączki smażone na smalcu, najczęściej nadziewane powidłami śliwkowymi, konfiturą różaną lub marmoladą.
W domach mieszczańskich i wiejskich gospodynie od rana rozgrzewały kaflowe piece i patelnie. Ciasto drożdżowe wyrabiano ręcznie – dzieci pomagały lepić kulki, a przy okazji podkradały surowe kawałki. Smażono hurtowo: złociste pączki, chrupiące faworki (chrusty) oraz racuchy. W bogatszych domach dodawano bakalie, migdały czy skórkę pomarańczową – w biedniejszych gospodarstwach wystarczały proste powidła lub lukier z cukru i wody.
Na rynku i w okolicznych uliczkach pojawiały się wiklinowe kosze pełne świeżych wypieków – sprzedawano je prosto z rąk piekarzy, przekupek i samych mieszkańców. Zwyczaj nakazywał, by nikt nie wychodził z domu bez zjedzenia choć jednego pączka – wierzono bowiem, że kto w Tłusty Czwartek nie zje pączka, temu szczęście w nowym roku może nie dopisać. Dlatego nawet najubożsi starali się upiec choćby kilka sztuk lub wymieniali się wypiekami z sąsiadami.
Wieczorem rodziny siadały do stołów – na talerzach lądowały nie tylko pączki, ale też faworki posypane cukrem pudrem, racuchy z jabłkami i inne lokalne słodkości. Był to czas rozmów, śmiechu, odwiedzin u krewnych i budowania sąsiedzkich więzi – ostatni moment radości i obfitości przed 40-dniowym postem.
Sto lat później ulice Sycowa zmieniły się nie do poznania, pojawiły się kolorowe witryny cukierni i sieciowe drogerie – ale zapach świeżych pączków w Tłusty Czwartek pozostał taki sam. Tradycja przetrwała, łącząc dawnych mieszkańców Gross Wartenberg z dzisiejszymi sycowianami w jednym, słodkim rytuale.
Smacznego i tłustego!





