Oleśnicki proboszcz, który o pieniądze nie prosił...

  • 25.09.2020, 18:57
  • Roman Rybak
Oleśnicki proboszcz, który o pieniądze nie prosił... Autorem zdjęć z pogrzebu księdza infułata był śp. Dariusz Borecki, fotoreporter "Gazety Oleśnickiej"
Mija 30. rocznica śmierci księdza infułata Franciszka Sudoła. W ciągu 33 lat pracy w Oleśnicy nigdy nie prosił z ambony o materialne wsparcie związane z remontami, odbudową, czy budową kościoła. Były tylko podziękowania!

Jego stan zdrowia gwałtownie pogorszył się 12 września 1990 roku. Infułat zostaje przewieziony do szpitala w Oleśnicy. Przy chorym czuwają nieustannie siostry zakonne, księża, parafianie oraz personel medyczny.

22 września ks. Franciszek Sudoł umiera. Umiera w chwili, kiedy kilka metrów dalej w szpitalnej kaplicy kapłan znakiem krzyża rozpoczyna mszę. Przy umierającym czuwa siostra przełożona felicjanek. Miała przyjść dopiero o godz. 7. Coś ją tknęło. Przyszła tu już przed godz. 6. Jej głos wewnętrzny nie zawiódł. Zdążyła, aby w godzinie śmierci podać umierającemu gromnicę. Personel medyczny podejmuje akcję ratowniczą, ale ta jest już nie może pomóc...

Za kilka minut przybywa ks. Władysław Ozimek. W chwilę po nim ks. Jan Suchecki. Przyszli także pacjenci. Ks. Ozimek odmawia różaniec. Potem wraca do kościoła św. Jana, w którym o godz. 8.30 odprawia pierwszą mszę św. o spokój duszy infułata. Na wieży kościelnej biją żałobnym tonem dzwony. Ludzie, wychodzący z kościoła, nie chcą dać wiary. Ale ta smutna wiadomość potwierdza się. Ludzie przekazują ją sobie z ust do ust. Obcy dla siebie zaczepiają się na ulicy, w sklepach. I informują się wzajemnie. Wtedy nie było jeszcze Internetu...

Wielu nie wierzy. Wielu dzwoni do szpitala, księży, sióstr. Do południa prawie wszyscy mieszkańcy Oleśnicy dowiadują się o śmierci infułata. Po południu wiadomość podają polskie radio, regionalna telewizja i Radio Vaticana.

We Lwowie się wykształcił, u Maczka był kapelanem, do wsi jeździł rowerem

Kim by kapłan, który odcisnął tak trwałe piętno w historii Oleśnicy?

Urodził się 2 października 1903 r. w Cholewianej Górze k. Niska. Po ukończeniu gimnazjum w Rzeszowie kształcił się na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu im. Jana Kazimierza we Lwowie. Tam ukończył seminarium duchowne. 15 czerwca 1930 r. w katedrze lwowskiej przyjął święcenia kapłańskie. W latach 1930-1933 był wikariuszem i katechetą w Tłustem (powiat zaleszczycki), a następnie, do 1939, administratorem parafii Słobódce Dżuryńskiej (powiat Czortków).

W sierpniu 1939 r. został zmobilizowany jako kapelan wojskowy. Podczas wojny obronnej brał udział w walkach zmotoryzowanej 10. Brygady Kawalerii pod dowództwem Stanisława Maczka. Po zajęciu Polski przez Niemców wraz z żołnierzami próbował przedostać się przez Karpaty na Węgry i dalej na Zachód. Został jednak internowany wraz z wojskiem na Węgrzech. Tam do 1945 r. pełnił obowiązki kapelana obozowego oraz katechety.

Po wojnie wrócił do kraju i zamieszkał w rodzinnej parafii Jeżowe k. Niska, w diecezji przemyskiej, gdzie pomagał w duszpasterstwie. Na usilne prośby dawnych parafian oraz za zgodą ordynariuszy wrocławskiego i lwowsko-lubaczowskiego przeniósł się na Ziemie Zachodnie. W latach 1948-1957 obsługiwał nowo utworzoną parafię w Koskowicach pod Legnicą, w skład której wchodziło 11 wsi, do których kapłan chodził pieszo lub dojeżdżał rowerem.

2 lipca 1957 r. Ksiądz Franciszek Sudoł został proboszczem parafii w Oleśnicy, a wkrótce oleśnickim dziekanem.

Jego działalność związana była z renowacją kościoła św. Jana, odbudową spalonego barokowego kościoła św. Trójcy oraz poklasztornego budynku z przeznaczeniem na sale katechetyczne. Wykonanie tych prac budowlanych w krótkim czasie nastąpiło dzięki osobistemu zaangażowaniu proboszcza, który swoją postawą pociągnął wiernych do ofiarności i pracy społecznej.

Gorliwość duszpasterską i postawę kapłańską dostrzegły i doceniły władze kościelne. Odznaczyły go godnością prałata honorowego Ojca Św., a w 1972 r. powołały do grona kanoników gremialnych Kapituły Metropolitalnej we Wrocławiu i wkrótce potem mianowały jej dziekanem-infułatem. Dodajmy, że w 1979 r., zgodnie z obowiązującym prawem kościelnym, infułat złożył rezygnację z funkcji oleśnickiego proboszcza, która ze względów duszpasterskich nie została przyjęta przez metropolitę wrocławskiego.

Dał świadectwo odwagi w czasie stanu wojennego

W trudnych miesiącach i latach stanu wojennego "ważną ostoją Solidarności był Kościół" - jak wspominał na łamach Panoramy Oleśnickiej Franciszek Praczyk, działacz związku, jego pierwszy przewodniczący w Lokomotywowni Oleśnica.

W kościele św. Jana proboszcz odprawia msze za ojczyznę. Kazania często głosi młody wówczas kapłan, ksiądz Edward Janiak, dzisiaj biskup kaliski.

To również w dzisiejszej bazylice ukryto sztandar Solidarności z Lokomotywowni. - Sztandar Solidarności Fabryki Obuwia Odra zarekwirowała Służba Bezpieczeństwa już w poniedziałek [w niedzielę 13 grudnia ogłoszono stan wojenny - red.]. Sztandary węzła PKP i naszej Lokomotywowni ksiądz infułat Sudoł zgodził się ukryć w kościele św. Jana. Nasz był schowany w figurze Chrystusa, którą złożono w Bożym Grobie - opowiada Franciszek Praczyk.

Rok później, 8 grudnia 1982 roku, grupa wiernych, w tym działacze Solidarności, jadą do Watykanu. Maja tam audiencję u papieża Jana Pawła II. - Pielgrzymkę zorganizowała parafia, głównie ksiądz Franciszek Sudoł - mówi imiennik kapłana.

Budował kaplice, budował kościół, ale nigdy(!) nie prosił wiernych o pieniądze

W latach 80. staraniem księdza Sudoła otrzymano pozwolenie na budowę nowych kaplic filialnych: w Smardzowie, Niciszowie i Bystrem oraz nowego obiektu sakralnego w Oleśnicy. Budowa nowego kościoła stała się dla księdza Sudoła oczkiem w głowie. Mówił o nim - we franciszkańskim duchu - tak: „Nie chcę, by ta świątynia była wystawna, zdobna w złote ornamenty. Pragnę tylko, aby w swej prostocie mówiła o wielkości Boga".

W ciągu 33 lat pracy w Oleśnicy nigdy nie prosił z ambony o materialne wsparcie związane z remontami, odbudową, czy budową kościoła. Były tylko podziękowania! Proboszcz zawsze twierdził, że świątynie powinny powstawać jako dar serca i wotum wdzięczności parafian.

Naczelne miejsce w jego pracy zajmowały sprawy pogłębienia i doskonalenia życia religijnego parafian, sprawa spowiedzi oraz nauka religii. Od 1957 r. oleśnicka plebania stała się miejscem, do którego garnęły się dzieci i młodzież w różnym wieku i z różnych szkół. Proboszcz dał "wolną rękę" księżom współpracownikom, którzy organizowali pielgrzymki, przedstawienia, wycieczki, biwaki, mecz piłkarskie i w ten sposób integrowali środowisko, uczyli koleżeństwa, wzajemnej pomocy, odpowiedzialności, a przede wszystkim miłości Boga i człowieka.

Ks. Sudoł, w ciągu 60 lat kapłaństwa i 33 lat posługi duszpasterskiej w oleśnickiej parafii, bardzo często pochylał się nad tymi, którzy szukali duchowego i materialnego wsparcia. Dzięki jego postawie oleśniczanie czuli się związani ze wspólnotą parafialną i dawali dowody odpowiedzialności za rozwój parafii. Frekwencja podczas mszy była zawsze wysoka...

Ukoronowaniem jego pracy były jubileuszowe obchody 60-lecia kapłaństwa i poświęcenie 23 czerwca 1990 r. kościoła Matki Bożej Miłosierdzia. Po podziale parafii św. Jana Apostoła i Ewangelisty ksiądz infułat przeszedł na zasłużony odpoczynek, przy czym nadal piastował godność dziekana wrocławskiej Kapituły Archikatedralnej.

Czy ktoś w oleśnickim kościele zapełni po nim miejsce?

Jego pogrzeb stał się manifestacją oleśniczan, którzy z wielkimi honorami żegnali długoletniego proboszcza. Już na kilka godzin przed nabożeństwem świątynia zapełniła się wiernymi. Także na drodze ze szpitala do kościoła gęstnieje tłum. Wielu ludzi ustawiało się w długiej kolejce przed szpitalną kaplicą, aby oddać mu cześć. Przybywają księża, którzy na swojej drodze kapłańskiej spotkali infułata. Są kardynał Gulbinowicz i biskup Rybak - ten ostatni odprawia mszę żałobną. Formuje się procesja. Trumna zostaje przyniesiona do nowej świątyni, której duchowym twórcą był infułat.

Kardynał Gulbinowicz mówi o powikłanych dziejach życia ks. Sudoła, nacechowanych ogromną prostotą i zawierzeniem Bogu. Wspomina także o odznaczeniu Restituta Polonia, którym rząd polski chciał uhonorować ks. Franciszka. Nie zdążył...

Homilię wygłasza ks. Edward Janiak, który zwraca się do infułata nie jak do zmarłego, ale do bliskiego przyjaciela, który udaje się w daleką podróż. Mówi o wszystkim, czego nauczył młodych kapłanów. Kończy, wypowiadając ewangeliczne słowa: „Do zobaczenia, księże infułacie, w wieczności". Tu i ówdzie słychać szloch...

Dzień później następuje przeniesienie zwłok do kościoła św. Jana. Przybywa ok. 150 księży, są także przedstawiciele duchowieństwa innych wyznań, w tym prymas kościoła unickiego (grekokatolickiego) bpa Maksymiuk.

Na początku mszy w imieniu władz miasta przemawia burmistrz Ryszard Zelinka. Wzruszenie ściska mu gardło, głos drży. "Miejsca po księdzu infułacie nikt już chyba nie zapełni. Oleśnica straciła bezpowrotnie wielkiego człowieka" - mówi. I dodaje: "O człowieku świadczą jego dzieła"...

Następuje przeniesienie zwłok do miejsca wiecznego spoczynku, przy kościele św. Jana. Przy trumnie stoi najbliższa rodzina infułata. Staruszkę siostrę podtrzymują synowie. Sypiąc ziemię i wypowiadając słowa „z prochu powstałeś i w proch się obrócisz", klęka i z namaszczeniem całuje trumnę. Ci, którzy widzą ten gest, nie mogą powstrzymać łez...

Przy dźwiękach „Pobudki" granej przez orkiestrę wojskową i salwach kompanii honorowej trumna zostaje spuszczona do murowanego grobowca.

O wdzięcznej pamięci parafian świadczą modlitwy w jego intencji, świeże kwiaty i znicze składane przy jego grobie, a także nazwanie jego nazwiskiem jednej z oleśnickich ulic (poprzednio Dostojewskiego).

*Autor korzystał z artykułu Rafała Pyzałki z Gazety Oleśnickiej oraz życiorysu ks. Sudoła z portalu archidiecezji wrocławskiej

Roman Rybak

Zdjęcia (2)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (33)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Rsco
Rsco 01.11.2020, 20:09
Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że nie prosił o pieniądze. Gdy zaczęto budowę Kościoła Matki Bożej Miłosierdzia to ogłosił żeby w pierwszą niedzielę miesiąca był datki na ten cel. To trwało dobre 10 lat. Nie widzę w tym nic złego, że poprosił. Kiedy wspólnota kościoła ma potrzeby większe niż to co można normalnie zrealizować to nie wstyd poprosić wiernych. To normalna sprawa.
viki
viki 30.10.2020, 10:46
W grobie się przewraca widząc dzisiejsze marsze. A maszerują córki wnuczki tych, których spowiadał, chrzcił, udzielał ślubu. P***
ds
ds 02.10.2020, 21:18
Nie słyszałem aby infułat Ozimek prosił o pieniądze.
Agnieszka Tysiąc
Agnieszka Tysiąc 03.10.2020, 11:08
Dokładnie bilony nie przyjmował !
dr hab. Lewatywa
dr hab. Lewatywa 29.09.2020, 08:28
Drogi Krzysztofie K, powtórzyłeś 3x to samo zdanie, może już pora na wizytę u specjlalisty?
Zw-Kowalski
Zw-Kowalski 27.09.2020, 16:58
Obecne tu komentarze potwierdzają, że jak jest się dobrym człowiekiem to ma się szacunek u wszystkich niezależnie od wyznania i przynależności partyjnej. Jestem ciekaw jak ludzie będą wspominali np Jana Kolanko i prezesa wszystkich prezesów.
ateistka
ateistka 27.09.2020, 15:53
Wspaniały człowiek! jako dziecko wiele razy słyszałam opowieści, że na kolędzie jak rodzina dawała kopertę z zauważył, że są dzieci ( a wtedy nikomu się nie przelewało) to oddawał kopertę i mówił, żeby dzieciom mleko kupić. Takich kapłanów już nie ma. Dlatego ludzie odchodzą z Kościoła. Księża za wszystko rządaja horrendalnych pieniędzy , nawet nie pochowaliby człowieka jak się nie zapłaci za pogrzeb. W tyłkach im się przwraca, a doprowadził do tego o.Dyrektor i Pis
Krzysztof A. Kowalski
Krzysztof A. Kowalski 28.09.2020, 23:53
Dlaczego tego się wstydzisz?
dr. Lewatywa
dr. Lewatywa 03.10.2020, 11:03
Dzisiaj nie przyjmuje !
Izabela
Izabela 28.09.2020, 21:29
No cóż skoro ma Pani takie zdanie, to znaczy że nie chodzi Pani do kościoła i nie zna kapłanów z autopsji tylko opowiada modne frazesy. Zapraszamy do kościoła!
zw-kowalski
zw-kowalski 28.09.2020, 22:24
Izabela. W 2017 roku wybrałem się (ateista) na Pasterkę do kościoła w Pęcicach k/ Pruszkowa. Wracając mówię do rodziny. W kazaniu nie było polityki. Nie to co Ozimek. Na to szwagier " ch ... Pik pik pokarało . Za politykę i rzecznika PiS i rządu dostał zawału". Jak Ozimek na mszy przed pasterką bawił się w rzecznika PiS i rządu to kilku moich znajomych wyszło ze mszy.
Krzysztof A. Kowalski
Krzysztof A. Kowalski 28.09.2020, 23:54
Jesteś Polakiem, czy nie?
Edyta Lausch
Edyta Lausch 03.10.2020, 11:05
Wole być Niemką bo byc Polką i Polakiem to wstyd !
Zapytanie
Zapytanie 26.09.2020, 23:57
Zawsze spowiadał w niedzielę nawet jak ledwo chodził.Czemu teraz nie ma spowiedzi w niedzielę?
Krzysztof A. Kowalski
Krzysztof A. Kowalski 28.09.2020, 23:56
Dlaczego wstydzisz się tego?
dr. Kaczafi
dr. Kaczafi 03.10.2020, 11:06
Dzisiaj nie przyjmuje !
Olesniczanin
Olesniczanin 26.09.2020, 23:54
Pomimo tego, że teraz jestem deistą, szanuję tego wielkiego człowieka i uważam,
że należy otaczać pamięć o nim największą czcią. Szkoda , że kapłani tacy jak on odeszli, może bym bym jeszcze katolikiem.
Krzysztof A. Kowalski
Krzysztof A. Kowalski 28.09.2020, 23:56
Dlaczego wstydzisz się tego?
dr. nauk med. Kaftan
dr. nauk med. Kaftan 03.10.2020, 11:07
Moge Pana przyjąc poza kolejnościa jak nagły przypadek
Krzysztof A. Kowalski
Krzysztof A. Kowalski 26.09.2020, 23:38
I ja go znałem, ale tego się nie wstydzę tak, jak ci anonimowi Internauci.
Gall Anonim
Gall Anonim 28.09.2020, 19:30
Ty Krzysztof znasz Maja ?
PL
PL 26.09.2020, 21:21
Pamiętam ks. Franciszka, jak jako kilku letni chłopiec chodziłem na procesję Bożego ciała z dzwoneczkiem, a potem zostałem ministrantem, zawsze zapytał, co słychać. Ale i pamiętam, że pomimo swojej dobrouszności, potrafił być surowym w swoich opiniach, kiedy miał rację. Szkoda, że takich księży jest coraz mniej, albo prawie wcale.
Ja
Ja 26.09.2020, 19:48
Infułat był wspaniałym czlowiekiem. Tak jak napisano , nigdy nie prosil o pieniądze, ale jak szedł z koszyczkiem zawsze się czerwienil od 100 i był pelniutki. Dla każdego miał dobre słowo i zrozumienie. Takich kapłanów z ideałami już chyba nie ma.
zw-kowalski
zw-kowalski 26.09.2020, 19:25
Za jego czasów bylem ministrantem. Złego słowa o nim nie mogę powiedzieć. dziś jako ateista mam bardzo zdanie o nim. Myślę, że w grobie się przewraca jak widzi co robił ksiądz Jan w nowym kościele i jaki dom parafialny postawiono na Lucieniu. Ale to problem wiernych a nie mój.
Karol Gustaw
Karol Gustaw 28.09.2020, 19:35
Ty Kowalski Lucieniem to se m....dy nie wycieraj jak nie wiesz ! U nas nie ma żadnego domu parafialnego tu mieszkają porządni mieszkańcy nie skarzeni czarna obłudą !
Pochodzeniowiec
Pochodzeniowiec 28.09.2020, 19:48
Bez przesady. O Ludwikowskiej mówi się Lucień. Wskaż mi osiedle nie skażone czarną .....
Oleśnicki Radny Semafor
Oleśnicki Radny Semafor 28.09.2020, 20:52
Ja to bym się sPOconego Janka zapytał. On się zna na historii, topografii i symbolach Oleśnicy .....
pamiętam księdza
pamiętam księdza 26.09.2020, 17:21
Wielki człowiek, wielki ksiądz! Wielbiony przez dzieci i dorosłych! Skromny,ale wielkie serce miał dla każdego napotkanego po drodze! Zdobył szacunek oleśniczan swoją wielkodusznością, skromnością, postępowaniem wobec wiernych. Nawet ateiści go uwielbiali i to był dopiero cud!
Do chappo
Do chappo 26.09.2020, 15:56
Teraz tylko kasa kasa i tyle się należy
zw-kowalski
zw-kowalski 26.09.2020, 19:22
Moja znajoma rok temu pochowała męża w okolicach Ciechanowa. Dziś z nią rozmawiałem. Stawia jakiś drogi bo za 29 tys. pomnik. I proboszcz chce od niej 2 900 zł jako dziesięcinę za zgodę na postawienie pomnika.
Dd
Dd 26.09.2020, 13:23
Moja mama opowiadala ze nie wzial ani grosza za jej ślub. Przeciwnie pytal czy Im niczego nie brakuje. Kiedy ja bralam ślub, rowniez nie chcial pieniedzy. Wlozylismy do skarbowy parafialnej. Takich księży z powolania i oddanych Bogu już nie ma.
!
! 25.09.2020, 19:35
Takich skromnych księży dzisiaj brakuje
Adam
Adam 25.09.2020, 19:32
Wielki człowiek!

Pozostałe