Milena, Lilianna i Karolina: trojaczki z Borowskiej

  • 07.04.2020, 17:37
  • Monika Kowalska, USK Wrocław
Milena, Lilianna i Karolina: trojaczki z Borowskiej Archiwum rodziny
Czasy mamy ciężkie. Dobrych wiadomości jest dzisiaj niewiele. Choć więc te trojaczki są nie z Oleśnicy, ale z Wrocławia, to informujemy o tym wydarzeniu, bo jest ono dowodem na to, że życie wciąż się toczy. I wciąż są powody do radości...

Pierwsze USG wykazało ciążę, a drugie ciążę bliźniaczą. Dopiero podczas trzeciego badania Anna i Adrian Pluta z Wrocławia dowiedzieli się, że na świat przyjdą trojaczki. Milena, Lilianna i Karolina urodziły się 9 marca w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu.

Dziewczynki przyszły na świat w 34. tygodniu ciąży i od kilku dni przebywają już w domu. Pierwsza urodziła się Milena. Ważyła 2 kg i mierzyła 48 cm. Następna była Lilianna (1710 g i 45 cm) oraz Karolina (1810 g i 48 cm). Takich porodów szpital ma 3-4 w ciągu roku.

- Cudowne dziewczynki - nie kryje radości prof. Barbara Królak-Olejnik, kierownik Kliniki Neonatologii szpitala przy ul. Borowskiej. - Ciąże trojacze trwają zwykle od 32. do 34. tygodni, więc dzieci urodziły się w odpowiednim momencie, a stan ich zdrowia był na tyle dobry, że nie wymagały od nas dużej pomocy. Potrzebowały jedynie krótkotrwałego wsparcia przy samodzielnym oddychaniu.

Na intensywnej terapii małe pacjentki spędziły tydzień, a w szpitalu niecałe trzy tygodnie, choć standardowo pobyt noworodków z ciąż mnogich trwa około miesiąca.

- Mama dziewczynek, pani Anna, od początku pięknie się nimi zajmowała - dodaje prof. Barbara Królak-Olejnik. - Karmiła, kangurowała. Był to już czas zakazu odwiedzin ze względu na epidemię koronowirusa, więc bardzo chciała wrócić do rodzinnego domu. Nie mieliśmy wątpliwości, że doskonale sobie poradzi.

Anna Pluta mówi, że ciąża mnoga nie była dla rodziny zaskoczeniem. - Mąż ma bliźniacze rodzeństwo, a nasza prababcia miała trojaczki - wyjaśnia. I zapewnia, że opieka nad maluszkami nie jest problemem. - Tak naprawdę nie wyszliśmy jeszcze z etapu butelek i pieluch, bo nasze dziewczynki mają starszą siostrę.

Dwuletnia Oliwia pomaga w opiece jak może. - Całuje i przytula bobaski - śmieje się pani Anna i dodaje: - Radzimy sobie dobrze, choć czas jest trudny. Nie spotykamy się z rodziną, nie chodzimy na spacery, a zakupy robimy przez internet. I jedyne, czego nam trochę brakuje, to sen.

Monika Kowalska, USK Wrocław

Zdjęcia (1)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Zw-Kowalski
Zw-Kowalski 10.04.2020, 14:58
Pamiętam jak Jan Brons odwiedzał emerytów. To było też piękne. Tylko przed wyborami. A skoro ma już etat w kieszeni to nie musi chodzić. Brawo Panie Pawle.
Irena
Irena 08.04.2020, 21:28
Piekna historia. Takich nam teraz trzeba.

Pozostałe