"Atak policji na rodzinę w Polsce Ziobry"

  • 20.11.2019, 18:00
  • Żródło: Panorama Oleśnicka
"Atak policji na rodzinę w Polsce Ziobry" pixabay.com
Film pod takim tytułem, umieszczony w sieci przez Daniela K. z Oleśnicy, obejrzało prawie 25 tysięcy osób.

"Policja łamie prawo - Ty masz prawo reagować! Prawa nie można łamać - policja to nie bezkarni ludzie - to urzędnicy, którzy mają pilnować prawa" - prawda, że pod tymi słowami każdy może się podpisać? I pewnie dlatego to, co robi Daniel K., ma swoich i przeciwników, i zwolenników. On sam zyskuje popularność, bo takie hasła, jak "nagrywamy, jak polska policja łamie prawo" są chwytliwe, zwłaszcza w Internecie. Dopiero wnikliwe obejrzenie filmów pokazuje, z kim tak naprawdę mamy do czynienia...   

32-latek z Oleśnicy utrzymuje, że jest "dziennikarzem Studia Polaków". Notabene nosi nazwisko, które ma też bardzo znana polska dziennikarka... Każdą swoją "interwencję" czy też interwencję policji wobec niego nagrywa. I natychmiast umieszcza na YouTube. Na tymże portalu możemy obejrzeć już kilka nagranych przez niego filmików.  

Polak z krwi i kości, czyli już cały Facebook pana widzi!

Prawie 25 tysięcy osób obejrzało kilkudziesięciominutowy materiał zatytułowany "Atak Policji na rodzinę w Polsce Ziobry". Co nagrał ów "dziennikarz"?

Został zatrzymany w Długołęce - przekroczył prędkość w terenie zabudowany. Jechał ze swoją partnerką i dzieckiem. Prowadził auto, mimo że miał zakaz zasiadania za kierownicą. W trakcie interwencji odmówił wyjścia z samochodu i przyjęcia mandatu. Żądał, aby policjanci skierowali sprawę przeciwko niemu na drogę sądowego postępowania. Oto fragmenty dialogów pomiędzy Danielem K. a funkcjonariuszami:

- Jeżeli pan nie będzie współpracował, to będziemy musieli pana zamknąć.
- To proszę mnie zamknąć. To wybijcie szybę. Ja mam transmisję na żywo i proszę mnie nie straszyć. Już cały Facebook pana widzi. Wydałem swoje dane. Proszę sporządzić wniosek.  
- Musi pan wysiąść z auta.
- Nic nie muszę, nie jestem niewolnikiem. Proszę nie świecić mi w kamerę. Nie będę nic podpisywał proszę pana, ze względu na to, że mam prawo odmówienia podpisania tego. Proszę skierować wniosek i tyle.  

Kiedy policjanci odchodzą na bok, Daniel K. woła za nimi: "Ale proszę tutaj koło mnie rozmawiać, a nie panowie sobie prywatną dyskusję robią!"... Potem mężczyzna dzwoni do kogoś i zadaje różne pytania dotyczące jego praw. "Ale ja chcę, żeby do sądu poszło. (...)
To takie represje są. A represje są zakazane. To jest pogwałcenie Konstytucji" - mówi.

Przed finałem zdarzenia oleśniczanin wygłasza do kamery oświadczenie:  

"Jechaliśmy, przekroczyliśmy prędkość. (...) Odmawiamy przyjęcia mandatu. Żądamy skierowania wniosku do sądu. A policjant usilnie chce nas wysadzić z samochodu i zawieźć na komendę. Podałem swoje dane. Policjanci każą mi współpracować, a nie podają podstawy prawnej. Ja z nimi nie będę współpracował, ponieważ oni się nie przedstawili, nie uwiarygodnili, nie uwierzytelnili się. A poza tym, zgodnie z Konstytucją, artykuł 4 paragraf 2, jest wyraźnie napisane, że władza należy do narodu, czyli do Polaków, a nie do policjantów, do sądów i do polityków! Bo my chodzimy jak marionetki. Oni nam rozkazują, a my mamy to robić. Tak nie będzie! Ja się na to nie godzę jako Polak, jako narodowości polskiej, z krwi i kości Polak. Nie godzę się na to, że mną rządzi jakiś inny człowiek, który nie wykazał legalności swoich uprawnień".

Pewne jest jedno. Daniel K. Konstytucję zna. Co mówi bowiem wskazany przepis ustawy zasadniczej? Ano to, że "naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio".

Policjanci nie ustępują, żądając, aby mężczyzna wysiadł z auta. Ten odpowiada funkcjonariuszowi, że popełnia przestępstwo". Mówi, że "naraża pan moją kobietę i dziecko". Kiedy policjanci próbują otworzyć drzwi, słyszą, że zachowują się jak "oprawcy narodu polskiego". - Proszę zobaczyć, rodacy, jak tu nas terroryzują! - woła do kamery oleśniczanin.  

W końcu mężczyzna zostaje wyciągnięty z auta. Szarpie się. "Odejdź, wynocha!" - woła do mundurowego. I ostrzega: "Używam środków bezpośrednich!", tłumacząc, że to "obrona konieczna, napadł mnie policjant". Słychać jeszcze, jak Daniel K. mówi: "Mirku, jako sędzia pokoju, proszę cię o interwencję".
 
"Dzielny tata", czyli jaki ma pan układ z burmistrzem?

Inny film ma taką zapowiedź: "Złamane  zostało prawo prasowe art. 44. Tak traktuję się dziennikarza Studio Polaków i jednocześnie ojca! Nie udzielili mi do dzisiaj żadnych informacji na temat dlaczego i na jakiej podstawie zostali wysłani pracownicy socjalni do mojego domu, w którym  jest remont!".

Co mówi wspomniany art. 44? "Kto utrudnia lub tłumi krytykę prasową - podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności".
W zapowiedzi czytamy także: "Relację zrozumie tylko ten, któremu już odebrano dzieci" oraz "Daniel po tym, jak zabrano mu dziecko z pierwszego małżeństwa, założył nową rodzinę, teraz - żeby tej rodziny nie mógł mieć - jest szykanowany tak jak tysiące ojców w Polsce".

Chwyta za serce, prawda?

A tytuł filmu? Równie mocny jak poprzedni: "Janusz Marszałek kandydat w wyborach, ale nie polskich działa na szkodę narodu polskiego"...  

Co z kolei widzimy na tym nagraniu?

To filmik z wizyty w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Oleśnicy. Daniel K. nagrywa jego dyrektora Janusza Marszałka. Przedstawia się, że jest dziennikarzem Studio Polaków. Dyrektor mówi, że odmawia mu prawa do nagrywania. - Dlaczego? - docieka mężczyzna. - Nie zgadzam się - mówi szef MOPSu i zasłania dokumentami twarz. Yutuber komentuje "Czemu pan się boi o swoją twarz. Ma pan coś do ukrycia?".

"Dziennikarz" powołuje się tradycyjnie na Konstytucję i inne przepisy, zarzucając dyrektorowi, że ten łamie ustawę zasadniczą. Docieka też, w jaki  sposób Marszałek został dyrektorem, dopytując, "jaki ma pan układ z burmistrzem?"'. Dyrektor odpowiada, że wygrał konkurs. I przekonuje mężczyznę, żeby ten przyszedł do niego w innym,. umówionym, terminie. "Nie będziemy rozmawiać na korytarzu" - dodaje. Kiedy zbliża się do Daniela K., ten za każdym razem ostrzega: "Proszę nie podchodzić, zachować bezpieczną odległość". Mało tego - potem sugeruje, że dyrektor chciał mu "ukraść telefon"...

"Co pan robił dwa dni temu? Cały dzień nie było pana w pracy!" - docieka niezrażony niczym oleśniczanin. - Byłem w podróży służbowej - odpowiada dyrektor. - Niech pan się ogarnie! - rzuca "dziennikarz".

Ten film obejrzało prawie 2 tysiące osób.

Wkracza prokuratura, czyli atak na policjantów

Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy wszczęła wobec Daniela K. postępowanie o naruszenie nietykalności cielesnej policjantów i ich znieważenie.

- Sytuacja ta miała miejsce podczas interwencji policji podczas zdarzenia w Długołęce, kiedy mężczyzna przekroczył prędkość. Podobny czyn popełnił, kiedy wezwał policję na interwencję, zgłaszając, że ktoś potrąci autem jego psa. Wdał się na miejscu w dyskusję z funkcjonariuszami, przepychał ich i znieważał - mówi Panoramie Marcin Firko, prokurator rejonowy.

Art. 222 § 1 Kodeksu karnego mówi, że kto narusza nietykalność cielesną funkcjonariusza publicznego w związku z pełnieniem obowiązków służbowych podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3. A art. 226, że ten kto znieważa funkcjonariusza publicznego podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.  

Na policję z kolei wpłynęło zawiadomienie złożone przez dyrektora Janusz Marszałka.

Czy te działania organów ścigania zahamują "dziennikarską karierę" oleśniczanina?
 

Źródło: Panorama Oleśnicka

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (4)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Zw-Kowalski :)
Zw-Kowalski :) 29.11.2019, 09:02
"dziennikarzem Studia Polaków" Samozwańczy Dziennikarz? Ten pan posiada postanowienie z Sądu Okręgowego w Opolu - w sprawie rejestracji tytułu prasowego? lub posiada koncesje KRRiTv?
eh
eh 25.11.2019, 15:56
Wy tak na serio z tym artykułem czy raczej to sarkazm? Bo widać że autor tych filmików na problem ze sobą.
babba
babba 21.11.2019, 20:14
Co to znaczy "prawdziwy Polak", czy to nie synonim k....as?
taki trend
taki trend 21.11.2019, 11:53
Ten facet pokazuje że to władza jest dla obywatela a nie jak przez długie lata było przekonanie że "mały, szary człowiek" dla władzy jakiejkolwiek był nikim ważnym - jak trzeba było to takiego delikwenta szybko się USADZAŁO w szeregu! Można się oburzać lub nie (a to zależy od świadomości każdego człowieka) ale EWIDENTNIE facet EGZEKWUJE swoje prawa w sposób ZDECYDOWANY a nawet chwilami arogancki - żyjemy w takich czasach że ten trend będzie coraz SILNIEJSZY - i dobrze!Oby więcej ŚWIADOMYCH ludzi i świadomych swoich praw obywateli- nie boją władzy jakiejkolwiek a skutecznie egzekwują od niej własne prawa!

Pozostałe