Profil "Piłka bez cenzury" wskazuje, że Janusz Kudyba miał wszystko, czego potrzebuje światowej klasy napastnik: instynkt strzelecki, siłę, posturę i umiejętność strzelania goli w najważniejszych meczach. W barwach Zagłębia Lubin zdobywał mistrzostwo i wicemistrzostwo Polski, dwukrotnie zostawał królem strzelców drugiej ligi, a w Ekstraklasie regularnie dziurawił siatki rywali. Dziś trenuje Pogonię Oleśnica. A mógł być etatowym reprezentantem Polski i gwiazdą zachodnich klubów.
Jak podaje profil "Piłka bez cenzury", karierę niemal na starcie zablokowała ciężka kontuzja w Lechu Poznań. Zamiast wielkich meczów młody napastnik musiał pracować jako konserwator na stadionie i montować karuzelę, by utrzymać rodzinę. Choć wrócił do zdrowia, stracił kluczowy moment na wejście na absolutny szczyt.
W latach 80. i na przełomie dekady zagraniczne transfery były blokowane przez ówczesne przepisy. Kudyba spędził najlepsze lata w Polsce, choć w dzisiejszych czasach zawodnik o takiej charakterystyce błyskawicznie wyjechałby do czołowej ligi europejskiej. Gdy w końcu udało mu się wyjechać, trafił do skandynawskich Lyn Oslo i Karlskrona AIF. Było już jednak za późno, by realnie podbić silniejsze ligi - ocenia "Piłka bez cenzury".
Mimo bramek w najważniejszych meczach nigdy nie dostał prawdziwej, długofalowej szansy w reprezentacji Polski. Dla wielu ekspertów pomijanie tak skutecznego napastnika pozostaje jednym z największych paradoksów polskiego futbolu tamtych lat.
Opowiedziana przez "Piłkę bez cenzury" historia Janusza Kudyby pokazuje, jak wielki wpływ na karierę mają pech, kontuzje i czasy, w których przyszło mu grać. Po zakończeniu kariery z powodzeniem odnalazł się jako trener, dyrektor akademii i ekspert telewizyjny. Kibice wciąż jednak zadają sobie pytanie: co byłoby, gdyby urodził się dwadzieścia lat później?
