Na lokalnym profilu „Malerzów z dawnych lat” pojawił się niezwykle sentymentalny wpis, który przenosi czytelników o ponad pół wieku wstecz. Autor postu, sam będący wówczas pierwszoklasistą, barwnie opisał realia wiejskiej szkoły w 1970 roku – świata bez komputerów i smartfonów, za to pełnego dyscypliny i specyficznego klimatu.
Ówczesna szkoła w Malerzowie funkcjonowała w systemie, który dziś wydaje się wręcz niewyobrażalny. W jednej sali lekcyjnej, pod opieką tylko jednego nauczyciela, uczyły się jednocześnie dwa roczniki dzieci. Zajęcia odbywały się na dwie zmiany: o 8:00 rano naukę rozpoczynały klasy I i II, a od 11:00 stery przejmowała klasa III (lub odwrotnie). Co ciekawe, piątki były dniami szczególnymi – uczniowie chodzili dodatkowo do lokalnej kaplicy na lekcje religii.
Pedagog pracujący w takich warunkach musiał być prawdziwym człowiekiem orkiestrą. Jak wspomina autor wpisu, nauczyciel uczył absolutnie wszystkich przedmiotów: od języka polskiego i matematyki, po plastykę, muzykę, prace ręczne i wychowanie fizyczne.
„Nauczyciel musiał wykazywać się wszechstronną wiedzą [...] To robiło ogromne wrażenie!”
Wspomnienia malują obraz szkoły, w której panowała żelazna dyscyplina, a pojęcie „wychowania bezstresowego” jeszcze nie istniało.
„Panował spokój, porządek i dyscyplina, na którą nikt nie narzekał (bo w domu można było dostać „poprawkę” )” – czytamy w poście.
Mimo surowych reguł, autor zachował mnóstwo wspaniałych wspomnień. W pamięć szczególnie zapadły mu lekcje muzyki. W każdą środę lub piątek o godzinie 9:00 w klasie włączano duże radio lampowe, z którego płynęła ogólnopolska audycja muzyczna dedykowana dzieciom. Klimat tamtych lat oddaje również wspomnienie o dużym piecu kaflowym. W mroźne, zimowe dni, podczas długiej przerwy śniadaniowej, uczniowie podgrzewali na nim butelki z mlekiem lub kawą zbożową, ponieważ o szkolnej stołówce nikt wtedy nawet nie marzył.
Kluczową postacią w tych wspomnieniach jest pani Marianna Czopek (z domu Szymczyk), która w 1970 roku objęła placówkę w Malerzowie po przejściu na emeryturę pana Jana Gintera. Dzięki informacjom udostępnionym przez jej wnuczkę, panią Agnieszkę Sz., poznajemy historię tej oddanej pedagog. Pani Marianna urodziła się w 1932 roku w Braciejówce koło Olkusza. Po wojnie ukończyła liceum pedagogiczne i około 1950 roku rozpoczęła pracę w Szkole Podstawowej w Pawłowie Trzebnickim. To tam poznała swojego męża, Jerzego Czopka. Razem przenieśli się do Bukowinki, gdzie również uczyła w lokalnej szkole, by ostatecznie trafić do Malerzowa.
Niestety, historia szkoły w Malerzowie pod kierownictwem pani Marianny była krótka. Zaledwie po trzech latach, w 1973 roku, placówka została zamknięta. Pani Czopek kontynuowała swoją misję pedagogiczną w Białym Błocie, a na emeryturze – w Dobroszycach.
Wpis na profilu „Malerzów z dawnych lat” to nie tylko garść osobistych wspomnień, ale cenne świadectwo minionej epoki, pokazujące, jak wielkie zmiany zaszły w polskiej edukacji na przestrzeni ostatnich dekad. Post kończy się pytaniem skierowanym do innych mieszkańców: „A Wy jak pamiętacie dawne lata szkolne?”, zachęcając do dalszego dzielenia się historią regionu.
