Miłosz Matillek po raz piąty wystartował w jednym z najbardziej wymagających biegów górskich w Polsce – 3 x Śnieżka = 1 x Mont Blanc. Tegoroczna edycja przyniosła mu nie tylko kolejne cenne doświadczenie, ale także rekord życiowy na najdłuższym pokonanym dystansie.
Zawodnik zmierzył się z trasą liczącą 61 kilometrów oraz ponad 3300 metrów przewyższenia. Był to jego drugi start na dystansie ultra w tej imprezie. Tegoroczna edycja różniła się od poprzednich – organizatorzy przenieśli start ze słynnego deptaka na stadion, co wydłużyło trasę o około trzy kilometry.
Po trzykrotnym wbiegnięciu na Śnieżkę i powrocie do Karpacza Miłosz Matillek przekroczył linię mety z czasem 8 godzin, 42 minut i 52 sekund. Choć sam zawodnik liczył na nieco lepszy rezultat, osiągnął nowy rekord życiowy, poprawiając swój dotychczasowy wynik o 26 minut mimo dłuższej trasy. W klasyfikacji open zajął wysokie 58. miejsce w gronie 227 uczestników.
Droga do startu nie była jednak łatwa. Po kontuzji odniesionej w maju na przygotowania pozostał praktycznie tylko czerwiec. Brak odpowiedniej objętości treningowej pod dystans przekraczający 60 kilometrów dawał się we znaki z każdą kolejną pętlą. Mimo tych trudności determinacja i konsekwencja pozwoliły ukończyć wymagający bieg z kolejnym rekordem życiowym.
Po zakończeniu rywalizacji Miłosz podkreślał, że są biegi, o których zapomina się po kilku dniach, ale są też takie, które pozostają w pamięci na całe życie. Jak zaznaczył, góry odbierają siły, ale pozostawiają najpiękniejsze wspomnienia.
Zawodnik nie krył również uznania dla organizatorów i licznych wolontariuszy, którzy stworzyli wyjątkową atmosferę na trasie. Miłym akcentem na zakończenie wydarzenia było także spotkanie z dwukrotną wicemistrzynią olimpijską w kolarstwie górskim Mają Włoszczowską.
Nowy rekord życiowy i udany występ w jednym z najtrudniejszych biegów górskich w kraju potwierdzają, że mimo przeciwności Miłosz Matillek konsekwentnie rozwija swoją sportową formę i jest gotowy na kolejne ambitne wyzwania.
