Kiedy przechodzimy obok Komendy Policji przy ul. Hallera w Oleśnicy, rzadko zdajemy sobie sprawę, jaką tragiczną historię skrywają te mury.
Budynek powstał najpewniej na przełomie lat 20. i 30. XX wieku. Już w marcu 1932 roku działał tu Volkshaus – Dom Ludowy. Przy ówczesnej Große Feldstraße było to ważne miejsce życia społecznego i politycznego. Mieściły się tu organizacje robotnicze, związek kolejarzy oraz republikański „Reichsbanner Schwarz-Rot-Gold”, który bronił Republiki Weimarskiej przed nazistami i komunistami.
13 marca 1932 roku, w dniu pierwszej tury wyborów prezydenckich, esesmani próbowali wtargnąć do budynku. Zostali odparci przez dyżurujących socjaldemokratów. Władze przeprowadziły potem rewizję i znalazły broń. Gazeta „Volkswacht für Schlesien” ironicznie komentowała, że ścigano tych, którzy się bronili, a nie napastników. W sprawie pojawiają się nazwiska Karla Günthera i Josefa Bujary. Postępowanie umorzono dopiero w styczniu 1933 roku.
Kilka tygodni później Hitler został kanclerzem. Dom Ludowy zajęła SA. Spalono 15 sztandarów ruchu robotniczego, a w ich miejsce wywieszono nazistowskie flagi. Ulicę przemianowano na Adolf-Hitler-Straße.
I wtedy budynek zamienił się w katownię. W kwietniu 1933 roku gazeta „Sozialdemokrat” opisywała zakrwawionych i pobitych mieszkańców Oleśnicy, którzy zgłaszali się po pomoc. Josef Bujara (ten sam, który bronił budynku rok wcześniej) został skatowany i zmuszony do śpiewania Horst-Wessel-Lied. Franz Schubert leżał na stole i był bity gumowymi pałkami aż do utraty przytomności. Emil Elsner trzykrotnie kładziono na stole i bito pejczami, bykowcami i stalowymi rózgami. Podobny los spotkał Gerharda Sablę i Ehrenfrieda Saltbrennera.
Historycy wspominają też o możliwym uwięzieniu w tym miejscu Ernsta Ecksteina – wrocławskiego adwokata i działacza Socjalistycznej Partii Robotniczej. Pojawia się nawet określenie „KZ Oels”, choć nie ma pewności, czy chodziło o ten konkretny budynek.
Po wojnie mury znów związały się z aparatem władzy – tym razem komunistycznej. Od 1956 roku mieściła się tu Komenda Powiatowa Milicji Obywatelskiej, a później struktury SB i policji.
Dziś to zwykła komenda. Ale historia, którą opisuje oleśnicki pasjonat Remigiusz Szczuraszek, przypomina, że te ściany pamiętały zarówno opór wobec rodzącego się nazizmu, jak i brutalny terror, który zapanował zaraz potem
