Pamięć o ludobójstwie na Wołyniu nie jest dla mieszkańców Oleśnicy tylko historią odległych Kresów. Jest także częścią lokalnej tożsamości.
Jak podkreśla radny Rady Miasta Oleśnicy Dawid Galik, dzisiejsza Oleśnica w dużej mierze została zbudowana przez ludzi, którzy po II wojnie światowej przybyli tu z dawnych Kresów Wschodnich, w tym z Wołynia.
„Wielu z nich utraciło swoje domy, rodzinne gospodarstwa i najbliższych. Przyjechali tutaj, zostawiając za sobą wszystko, co znali. To oni swoją pracą, determinacją i odwagą odbudowali Oleśnicę od podstaw” – pisze radny.
Dla wielu repatriantów pierwszym miejscem, w którym zetknęli się z nowym miastem, był właśnie dworzec kolejowy w Oleśnicy. To tu kończyła się ich wielodniowa, dramatyczna podróż w przepełnionych wagonach towarowych – z niepewnością, ale i nadzieją na nowe życie.
Dlatego – jak zaznacza Dawid Galik – obchody 11 lipca mają w Oleśnicy szczególny wymiar:
„Wspominamy nie tylko ofiary tragicznych wydarzeń sprzed lat. Wspominamy także naszych przodków, którzy stali się częścią oleśnickiej społeczności i współtworzyli to, czym miasto jest dzisiaj.”
Pamięć o Wołyniu jest tu więc nie tylko hołdem dla pomordowanych, ale także wyrazem szacunku dla tych, którzy mimo ogromnej tragedii potrafili zacząć wszystko od nowa
