Policja dostała zgłoszenie o aucie stojącym na poboczu w pobliżu zjazdu z drogi ekspresowej. Wyglądało na porzucone, nie było przy nim trójkąta ostrzegawczego.
Na miejsce udał się patrol drogówki. W trakcie sprawdzania auta pojawiła się jego właścicielka. Wyjaśniła, że w aucie zabrakło paliwa i udała się po nie na stację paliw.
Policjanci pomogli przelać paliwo z kanistra, jednak samochód nadal nie chciał odpalić. Funkcjonariusz szybko ustalił przyczynę problemu – w przewodach paliwowych znajdowało się powietrze. Szybko usunął usterkę i kierująca mogła ruszyć w dalszą trasę.
Wniosek? Pojawienie się drogówki nie zawsze oznacza kontrolę i mandat. W tym przypadku było dla kierującej pani zbawienne. Panu policjantowi ze zdjęcia należy się pochwała za życzliwą pomoc i za umiejętność naprawy auta poza warsztatem.








