Przed Sądem Rejonowym w Oleśnicy zakończył się proces Marcina K., oskarżonego o dwa przestępstwa z Kodeksu karnego. Akt oskarżenia to pokłosie pogryzenia przez jego psy młodej kobiety.
Zarzuty to po pierwsze narażenie człowieka na niebezpieczeństwo - "Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3". Po drugie - spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu - "Kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci innego ciężkiego kalectwa, ciężkiej choroby nieuleczalnej lub długotrwałej, choroby realnie zagrażającej życiu, trwałej choroby psychicznej, całkowitej albo znacznej trwałej niezdolności do pracy w zawodzie lub trwałego, istotnego zeszpecenia lub zniekształcenia ciała podlega karze pozbawienia wolności od lat 3 do 20". Ale... Ale - i tu w grę wchodzi trzeci artykuł - "jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Reasumując - Marcinowi K. groziło do 3 lat więzienia.
Przypomnijmy, że do tego dramatu doszło w maju 2024 roku. Marcin K., 42-letni właściciel psów podjechał samochodem pod posesję, otworzył drzwi, wysiadł z samochodu, by otworzyć bramę. Nie zamknął drzwi od auta. Trzy psy, rasy American Bully, wybiegły z auta i zaatakowały jadąca na rolkach 26-latkę. Właściciel psów i jego ojciec próbowali odciągnąć zwierzęta. Mężczyźni również zostali pogryzieni... Dominika Sz. doznała ran szarpanych okolic głowy, szyi, klatki piersiowej, nóg i barków. By ratować jej życie, trzeba było wezwać helikopter, którym została odwieziona do szpitala we Wrocławiu. Przebywała w stanie śpiączki farmakologicznej. Jej stan był bardzo ciężki i walczyła o życie.

Dzisiaj zapadł w tej sprawie nieprawomocny wyrok. K. został skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata.
Ma zapłacić 32 tysiące złotych odszkodowania poszkodowanej plus 100 tysięcy nawiązki na jej rzecz w ramach zadośćuczynienie za doznaną krzywdę. Pokryje też 8 tysięcy kosztów.
Uzasadnienie wyroku sąd utajnił.
Poszkodowanej wyrok nie zadowolił. Nie wyklucza złożenia apelacji.
Dodajmy, że atmosfera na korytarzu sądowym była bardzo napięta. Między rodzinami oskarżonego i poszkodowanej doszło do słownych starć. Rodzicom pokrzywdzonej osoba ze strony Marcina K. zarzuciła "robienie cyrku".
Ta sama kobieta zarzuciła z kolei mediom szukanie taniej sensacji, twierdziła, że biegli stwierdzili, iż psy są bezpieczne i nikomu nie zagrażają. Relatywizowała też stan poszkodowanej.







