Mimo porażki 0:3 z Dębem Dobroszyce (bramki strzelali - Adrian Holak, Dawid Maliga z karnego, Kewin Makówka, a Maciej Wołodkiewicz obronił rzut jedenastkę) piłkarze KS Widawa Bierutów opuszczali boisko z podniesioną głową i ogromnym niedosytem. Jak sami podkreślają – wynik w żadnym stopniu nie oddaje tego, co pokazali w sobotnim meczu.
„W szatni czuć ogromny niedosyt, bo każdy z nas wie, że mogliśmy wycisnąć z tego spotkania znacznie więcej” – napisali zawodnicy na oficjalnym profilu klubu.
To był pierwszy mecz pod wodzą nowego trenera Adama Besza. I od razu widać wyraźną różnicę. Drużyna, która jeszcze niedawno sprawiała wrażenie rozsypanej, nagle pokazała zupełnie inne oblicze – walkę, zaangażowanie i wzajemną pomoc na boisku.
„Przed meczem trener Besz obudził w nas drużynę. Poukładał to, co było rozsypane, scalił nas i pokazał, że to dopiero początek. Dał nam wiarę” – podkreślają piłkarze.
Choć wynik jest niekorzystny, w Widawie czują wyraźną „iskrę”, którą zamierzają jak najszybciej zamienić w prawdziwy ogień.
„Nie składamy broni. Idziemy dalej, bo wiemy jedno – nikt niczego nie da nam za darmo, a tym bardziej utrzymania w lidze bez walki” – deklarują twardo zawodnicy KS Widawa Bierutów.
Dodajmy, że spotkanie uczczono minuta ciszy w związku ze śmiercia trenera Jacka Magiery.






