W programie „Musimy porozmawiać” na antenie TVP3 Wrocław zadebiutował Łukasz Kociński, prezes oddziału oleśnickiego Konfederacji Nowej Nadziei, który poruszył gorący temat budzący ogromne emocje na całym Dolnym Śląsku.
Czy audyt krajobrazowy województwa dolnośląskiego jest naprawdę potrzebny? A może to kolejny kilkusetstronicowy (a według niektórych źródeł nawet ponad 10-tysięczny!) dokument, który zamiast skutecznie chronić środowisko i unikalne krajobrazy, tylko nawarstwi biurokrację, zablokuje inwestycje i uderzy w kieszenie mieszkańców?
Audyt, nad którym od lat toczą się burzliwe dyskusje w Sejmiku Województwa Dolnośląskiego, ma identyfikować najcenniejsze krajobrazy regionu – w tym aż 173 obszary priorytetowe – i wskazywać zasady ich ochrony przed chaotyczną zabudową, „betonozą” czy agresywną reklamą. Zwolennicy podkreślają, że to szansa na uratowanie najpiękniejszych widoków Sudetów, Kotliny Jeleniogórskiej i innych zakątków Dolnego Śląska przed dewastacją.
Krytycy jednak nie szczędzą ostrych słów. Mieszkańcy i samorządowcy z regionów górskich alarmują, że dokument w praktyce może oznaczać spadek wartości działek, blokadę budowy domów i rozwój lokalnej gospodarki. Podczas sesji Sejmiku emocje sięgały zenitu – sala była przerywana okrzykami „Nie chcemy być skansenem!”. Wielu pyta: czy naprawdę potrzeba tak obszernego opracowania, by chronić przyrodę, czy wystarczy zdrowy rozsądek i dobre prawo lokalne?
Prezes oddziału oleśnickiego w swoim debiucie telewizyjnym postawił sprawę jasno: czy ten gigantyczny dokument realnie pomoże środowisku, czy tylko stworzy kolejne warstwy urzędniczej machiny, która zamiast służyć ludziom, będzie im przeszkadzać?






