Wiosna. To okres, w którym przyroda budzi się do życia, dni stają się coraz dłuższe (i cieplejsze!), zaś zimowe płaszcze lądują w końcu do szafy. Z zimowego snu wstają również... kierowcy rajdowi. Hubert Kowalczyk i Jarek Hryniuk nie hibernowali, zespół Zielonej Oliwki zaliczył kilkudniowy "obóz przygotowawczy'' w mroźnej Laponii, szlifując formę przed zbliżającym się sezonem.
Kampania 2026 może być jednak znacznie trudniejsza od poprzednich, gdyż poza walką ze stoperem na odcinkach specjalnych, Kowalczyk będzie musiał jeszcze stoczyć nierówną batalię o kluczowe finansowanie. Ubiegłoroczni wicemistrzowie Europy ERC3 mają chrapkę na kolejne, międzynarodowe sukcesy, lecz na dzisiejszy dzień pewni są jedynie... najbliższego występu w Kordobie.
Hubert Kowalczyk:
"Przede wszystkim, chciałbym powiedzieć że naprawdę się za Wami stęskniłem! Zimowa przerwa była nam potrzebna - 2025 dał nam mocno w kość, potrzebowaliśmy chwili na naładowanie baterii. Jednak z drugiej strony, ciężko wysiedzieć w domu... Szybko zatęskniłem za Clio, głosem Jarka, ściganiem. Tak ma chyba każdy z nas, najchętniej nie wysiadalibyśmy z rajdówki.
Dziś powinienem złożyć jasną deklarację, powtórzyć to o czym mówiłem w październiku. I wprost zapowiedzieć walkę o tytuł mistrzowski FIA ERC3. Niestety trzeba być bardzo ostrożnym w tej kwestii, po prostu nie chcę tu rzucać słów na wiatr. Nasze pierwotne plany zakładały komplet siedmiu startów. Ale jak sami wiecie zgromadzenie odpowiedniego budżetu, zwłaszcza w obecnych czasach, to naprawdę twardy orzech do zgryzienia... Dlatego też rozkładamy sezon 2026 na czynniki pierwsze, krok po kroku analizując sytuację. Mogę oczywiście potwierdzić, że zobaczymy się na starcie Rally Sierra Morena. Byliśmy już tam w ubiegłym roku, mieliśmy dobre tempo i praktycznie do samego końca biliśmy się o wygraną. Pechowy "kapeć'' mocno bolał, mam nadzieję że tym razem będziemy mieli nieco więcej szczęścia, a zdobyte doświadczenie oraz znajomość tras zaprocentuje.
Mocne otwarcie sezonu na pewno pomoże w rozmowach z potencjalnymi sponsorami. Liczę na to, że zgromadzimy fundusze, wprost z Kordoby przeniesiemy się do Karlstad, a następnie do Włoch i na Śląsk. Wiem, że mogę powalczyć z najlepszymi, że mamy potencjał, tytuł może być w naszym zasięgu. Nie mogę Wam jednak niczego obiecać, jest na to stanowczo za wcześnie.
Kończąc, mocno trzymam się hasła "Never Give Up'', które mam wyhaftowane na swoich rękawiczkach. I wierzę że najlepsze dopiero przed nami. A jeśli trzeba będzie zrobić krok do tyłu, to tylko po to, aby za chwilę wykonać dwa w przód. Trzymajcie kciuki i do zobaczenia w Kordobie. Jeżeli będzie to mój jedyny występ w tym roku, niech będzie to... niezapomniana corrida!’'.
Siedem, europejskich wyzwań
W tegorocznym harmonogramie Rajdowych Mistrzostw Europy doszło do poważnego "przemeblowania''. Z kalendarza wypadła jedna z najtrudniejszych, a zarazem najciekawszych rund - szutrowy Rajd Węgier. Organizatorzy imprezy zmagali się najpierw z poważnymi problemami finansowymi, gwoździem do madziarskiej trumny było głośne prokuratorskie śledztwo, skupione wokół lokalnego środowiska. Odwołanie marcowych zmagań nad Balatonem sprawiło, iż walka o prym na Starym Kontynencie zacznie się w słonecznej Hiszpanii. Po asfaltowej wspinaczce po górach Sierra Morena stawka ERC ponownie zawita do Szwecji, Włoch, Czech, Walii czy Portugalii. Biało-czerwoną wisienką na starokontynentalnym torcie będzie oczywiście Rajd Polski (24-27 lipca). Warto nadmienić, iż po wielu latach obecności w Mikołajkach, polski klasyk przeniesie się na Śląsk (z bazą rajdu w Katowicach).
Hubert i Jarek dołożą wszelkich starań, aby regularnie pojawiać się na odcinkach i walczyć o najwyższe lokaty w kategorii ERC3. Zeszłoroczni wicemistrzowie Europy nie zamierzają odwieszać kombinezonów do szafy - ba, wciąż marzą o wymarzonym złocie. Pierwszy przystanek - Kordoba. Trzymajcie kciuki, żeby zespół Zielonej Oliwki zgromadził budżet na sześć, kolejnych występów!






