Gazeta Wyborcza podaje, że do komisji powołanej przez wrocławską kurię diecezjalną zgłaszają się kolejne osoby, które twierdzą, że padły ofiarami księdza Teodora Sawielewicza, znanego z internetowego profilu Teobańkologia. Mimo pojawiających się zarzutów duchowny został przeniesiony do innej parafii — do Wrocławia, gdzie od 1 marca pełni funkcję wikariusza w parafii NMP Matki Kościoła przy ul. Kamieńskiego.
Teobańkologia to profil, na którym ksiądz Sawielewicz modlił się i prowadził transmisje internetowe. Na YouTube zgromadził ponad 600 tys. subskrybentów, a w mediach społecznościowych w podobnej liczbie śledzili go wierni, codziennie odmawiający z nim różaniec i wpisujący własne intencje. Wśród internautów jego działalność wywołała gorące reakcje — część z nich określała siebie jako „Teowieczki” i krytykowała kurialne działania, uznając je za ingerencję w „boże dzieło”.
Jednocześnie pojawiają się głosy ofiar. Jak ujawniła Wyborcza, Anna (imię zmienione) zgłosiła kurii przypadki nadużyć ze strony księdza, które miały miejsce podczas modlitw telefonicznych i kontaktów online. Według jej relacji Sawielewicz nakazywał jej wykonywanie czynności o charakterze seksualnym, tłumacząc, że stosował je także wobec innych kobiet. Po zgłoszeniu sprawy kuria potwierdziła jego winę i ukarała duchownego, jednak decyzje te nie zostały upublicznione.
Anna podkreśla, że początkowe plany komisji przewidywały wystosowanie apelu do potencjalnych ofiar, co nie zostało zrealizowane. W rezultacie postanowiła nagłośnić sprawę w mediach. Jak twierdzi, tylko wstępne informacje wskazują na co najmniej siedem osób, które miały zostać skrzywdzone przez duchownego.
Przeniesienie księdza do Wrocławia spotkało się z mieszanymi reakcjami. Zwolennicy Teobańkologii w sieci zorganizowali petycję, w której domagają się przywrócenia księdza do działalności internetowej. Jednocześnie osoby, które zgłosiły nadużycia, przyjęły decyzję kurii z ulgą.
Anna na łamach gazety wskazuje, że część wiernych była poddana intensywnemu wpływowi duchownemu, a kontakty z nim przybierały formę nadmiernej kontroli, obejmującej m.in. wymuszanie kierownictwa duchowego i stosowanie modlitw o charakterze osobistym i intymnym. Ponadto ksiądz miał wykorzystywać sakrament spowiedzi w sposób niezgodny z kanonem, co — według ekspertów prawa kanonicznego — może prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji, włącznie z ekskomuniką.
"Z Anną skontaktowała się także inna kobieta: - Mówi, że była z nim w jakiegoś rodzaju związku. Zarzuca mu uwiedzenie emocjonalne i złamanie tajemnicy spowiedzi.
Parafianka z Oleśnicy zarzuca księdzu Teodorowi złamanie tajemnicy spowiedzi
W tym kontekście Annę bardzo zaniepokoiło przeniesienie księdza do parafii, gdzie ma on częściej odprawiać msze św. i spowiadać.
- Ksiądz nie powinien wykorzystywać sakramentu spowiedzi przeciwko ludziom, a zdrada tajemnicy spowiedzi grozi bardzo srogimi konsekwencjami, z ekskomuniką włącznie - tłumaczy kobieta. - Taki ksiądz nie powinien być posyłany na parafię jako wikariusz, odprawiać mszy świętej, sprawować sakramentów. W tej sytuacji wobec zarzutów o zdradę tajemnicy spowiedzi powinno się przynajmniej przeprowadzić kościelne dochodzenie wstępne i sprawdzić, czy faktycznie doszło do takiego zachowania. Komisja, przesłuchując kobietę, otrzymała te informacje. Wnioskuję jednak, że żadne postępowanie nie zostało wszczęte, skoro ksiądz jest nadal wikariuszem"
- czytamy na wyborcza.pl
Rzecznik archidiecezji, pytany o powody przeniesienia księdza i długość jego posługi we Wrocławiu, nie udzielił komentarza.





