Cichy, bezwonny i śmiertelnie groźny – tlenek węgla co roku zbiera tragiczne żniwo w polskich domach.
Wczoraj burmistrz Łukasz Kuźmicz spotkał się z druhami z Państwowej Straży Pożarnej w Sycowie i Oleśnicy. Ze strażackich rąk odebrał partię nowoczesnych czujek tlenku węgla i dymu, które trafią tam, gdzie ryzyko zatrucia jest największe.
Najpierw w kolejce stoją:
- mieszkańcy mieszkań komunalnych,
- osoby starsze i samotnie mieszkające,
- rodziny wielodzietne w najstarszym budownictwie.
Czujki te reagują błyskawicznie – kiedy stężenie czadu rośnie, głośny sygnał dźwiękowy budzi nawet najmocniej śpiących. W sytuacji, w której sekundy decydują o życiu, kilka dodatkowych minut na ucieczkę z mieszkania może oznaczać różnicę między tragedią a uratowaniem całej rodziny.
– To nie jest tylko gadanie o bezpieczeństwie. To konkretne urządzenia, które realnie ratują ludzi – podkreślają strażacy.
Współpraca samorządu z PSP w Sycowie i Oleśnicy układa się wzorowo – i jak widać, przynosi bardzo wymierne efekty. Czujki to kolejny element układanki, która ma sprawić, że w gminie Syców będzie po prostu bezpieczniej.
A Ty? Sprawdziłeś już, czy w Twoim domu stoi czujka czadu i dymu? Kiedy ostatnio wymieniałeś baterię?
Jeśli jeszcze nie masz – naprawdę warto to nadrobić. Czasem jedna piskliwa czujka jest cenniejsza niż najdroższy prezent pod choinką.





