Młodszy aspirant Paweł Pyc z Komisariatu w Twardogórze poszedł w wolnej chwili do sklepu spożywczego… i wrócił z dwoma zatrzymanymi złodziejami.
Do nietypowej interwencji doszło w jednym z marketów na terenie gminy. Dwóch mężczyzn – nie zwracając uwagi na kolejkę przy kasach – zgarnęło cztery butelki alkoholu z półki i ruszyło sprintem w stronę wyjścia. Całość widziała jedna osoba – akurat poza służbą – mł. asp. Paweł Pyc.
Funkcjonariusz bez wahania zostawił swoje zakupy i ruszył w pościg. Po kilkudziesięciu metrach dopadł pierwszego ze sprawców. Drugi, widząc, że kolega został schwytany i słysząc, że interweniuje policjant, sam wrócił na miejsce zdarzenia.
Cały skradziony towar – cztery butelki mocnego alkoholu – wrócił na półkę. Obaj mężczyźni zostali przekazani patrolowi, który chwilę później był już na miejscu.
„Pomagamy i chronimy” – te słowa nie są dla Pawła Pyca jedynie napisem na mundurze. Pokazał to w najczystszej formie – będąc po służbie, w zwykłej kurtce, jako klient sklepu.
Takie postawy przypominają, że w polskiej policji nadal zdarzają się ludzie, dla których bycie funkcjonariuszem to nie praca od 7 do 15, tylko sposób myślenia i reagowania 24 godziny na dobę.













