Nie zatrzymała ich pogoda, zmęczenie ani wysokość. Strażacy z OSP Ligota Mała po raz kolejny zakładają buty trekkingowe i ruszają na górski szlak. Tym razem ich celem jest Czantoria. To jednak nie jest zwykła wyprawa w góry — to kolejny symboliczny krok w walce o życie małego Kazika.
Za nimi są już Śnieżnik, Ślęża i Klimczok. Każdy zdobyty szczyt miał jeden cel: nagłośnić dramatyczną sytuację chłopca chorego na dystrofię mięśniową Duchenne’a. Chorobę, która bez leczenia odbiera siły, samodzielność i życie. Jedyną szansą na jej zatrzymanie jest nowatorska terapia genowa, której koszt sięga 16 milionów złotych. Do pełnej kwoty wciąż brakuje ponad 6 milionów.
Strażacy podkreślają, że to, co robią, wykracza daleko poza sportowe wyzwanie. Na szlaku są razem z rodzinami, przyjaciółmi i ludźmi dobrej woli. Każdy krok, każdy zdobyty metr przewyższenia to znak solidarności z dzieckiem, dla którego zwykły krok jest ogromnym wysiłkiem.
— Kiedy w grę wchodzi życie dziecka, nie ma rzeczy niemożliwych — mówią zgodnie uczestnicy wyprawy.
Wejście na Czantorię to kolejny rozdział tej niezwykłej inicjatywy. Ma przypomnieć, że walka Kazika wciąż trwa, a czas odgrywa kluczową rolę. Strażacy apelują: pomóc może każdy — poprzez wsparcie zbiórki, udostępnienie informacji lub dołączenie do kolejnych działań.
Bo jak pokazują, razem można zdobywać nie tylko górskie szczyty, ale przede wszystkim nadzieję.



















