Znana ginekolożka z Oleśnicy, dr Gizela Jagielska, odniosła się w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” do kontrowersyjnego filmu dokumentalnego „Oleśnica. Śledztwo w sprawie zbrodni” (produkowanego przez środowiska pro-life), który ujawnia kulisy wykonywania aborcji w szpitalu w Oleśnicy. Lekarka zapowiedziała, że sprawą zajmie się jej zespół prawników – film, w jej ocenie, przedstawia ją w sposób tendencyjny i zawiera zarzuty, które zamierza podważyć.
Jagielska stanowczo odrzuciła oskarżenia o nakłanianie kobiet do aborcji: „Do aborcji nigdy nikogo nie nakłaniałam – podkreśla. – Każda pacjentka, która do mnie przychodziła w takiej sprawie, miała zaświadczenie od psychiatry potwierdzające zagrożenie zdrowia psychicznego.”
Zaprzeczyła również doniesieniom o rzekomych nieudanych zabiegach: „Nie miałam nigdy przypadku nieudanej aborcji.”
W przypadku aborcji z powodu tokofobii (patologicznego lęku przed ciążą i porodem) lekarka wyjaśniała, że prosiła o dostarczenie historii leczenia – nie dlatego, by kwestionować diagnozę, ale dlatego, że rozpoznanie tokofobii stawia się zazwyczaj wcześniej, a nie dopiero tuż przed rozwiązaniem.
Odnosząc się do roli zespołu medycznego, dr Jagielska wyjaśniła: „Położne pomagały przy aborcjach, bo żadna z nich nie podpisała klauzuli sumienia – to ich świadoma decyzja. Z kolei lekarz, który nie chciał wykonywać takich zabiegów, nie był do tego zmuszany, mimo że również nie podpisał klauzuli.”













